ALFABET LEMA W RMF CLASSIC
w każdy poniedziałek o godzinie 15:30 w "Spisie treści"

A | B

O

d 15 lutego, w każdy poniedziałek o godzinie 15:30, prezentujemy w prowadzonym przez Małgorzatę Bugaj “Spisie treści” alfabetyczny wybór osób i rzeczy, które odegrały istotną rolę w życiu Stanisława Lema. Alfabet czytać należy z przymrużeniem oka, mając na uwadze fakt, że humor pozostaje szalenie istotnym składnikiem oraz znakiem rozpoznawczym twórczości Lema.

https://www.rmfclassic.pl/informacje/Slowo,11/Alfabet-Lema-w-RMF-Classic,43458.html

Szósta była wyprawa Selektrytów. Diody, Triody i Heptody inaczej sobie poczynali. Mieli zapasy nieprzebrane trytu, litu i deuteru i zamyślali sforsować wybuchami ciężkiego wodoru wszystkie drogi wiodące w krainę bladawców. Nie wiadomo było jednak, gdzie tych dróg początek. Chcieli pytać Ognionogich, ale ci się przed nimi w złotych murach swej stolicy zamknęli i płomieniami wierzgali; bitni Selektryci szturmowali, deuteru ani trytu nie żałując, aż piekło otwierających się wnętrz atomowych niebu w gwiazdy zazierało. Mury grodu lśniły jak złoto, lecz w ogniu ukazywały prawdziwą swą naturę, bo obracały się w żółte chmury siarkowego dymu, z pirytów-iskrzyków bowiem je wzniesiono. Tam Diody poległ, przez Ognionogich stratowany, i rozum prysnął mu, jak bukiet barwnych kryształów pancerz osypując. W grobowcu z czarnego oliwinu go pochowali i pociągnęli dalej, w granice królestwa Osmalatyckiego, gdzie gwiazdobójca, król Astrocydes, panował. Ten miał skarbiec pełen jąder ogniowych, białym karłom wyłupionych, a tak ciężkich, że tylko straszna siła magnesów pałacowych je trzymała, aby się na wylot, w głąb planety, nie urwały. Kto na jego grunt wstąpił, nie mógł ręką ani nogą poruszyć, bo przeogromne ciążenie skuwało lepiej od śrub i łańcuchów. Ciężką mieli z nim przeprawę Triody i Heptody, Astrocydes bowiem, ujrzawszy ich pod bastionami zamku, wytaczał jednego po drugim białego karła i puszczał im ogniem ziejące cielska w twarze. Pokonali go wszakże, a on im wyjawił, którędy do bladawców droga, czym omamił ich, bo sam jej nie znał, chciał tylko pozbyć się strasznych wojowników. Weszli tedy w czarne jądro mroków, gdzie Triodego ustrzelił ktoś z garłacza antymaterią, może któryś z myśliwych-Kybernosów, a może był to samopał, zastawiony na bezogoniastą kometę. Dosyć, że Triody znikł, ledwo „Awruk!!” krzyknąć zdołał, słowo ulubione, zawołanie bitewne rodu. Heptody zaś dążył uparcie dalej, ale i jego czekał kres gorzki. Dostał się jego korab między dwa wiry grawitacji, Bachrydą i Scyntylią zwane; Bachryda czas przyspiesza, Scyntis zaś go spowalnia i jest między nimi strefa zastoju, w której chwile ani wstecz, ani naprzód nie płyną. Zamarł tam żywcem Heptody i trwa, wraz z niezliczonymi fregatami i galeonami innych astrodyerów, piratów i drążymroków, nie starzejąc się wcale, w ciszy i przeokrutnej nudzie, której na imię Wieczność.

A jak…

ASTRONAUCI

czyli debiut literacki Stanisława Lema, którego entuzjastyczne przyjęcie przez czytelników przesądziło o wyborze gatunku fantastyki naukowej, chociaż autor nie był szczególnie dumny z tej książki i nie pozwalał jej wznawiać. Zgodnie z relacją samego Lema, pomysł napisania powieści SF narodził się zupełnie przypadkowo, podczas towarzyskiego spotkania w górach z prezesem wydawnictwa Czytelnik. Obrazowa opowieść o podboju kosmosu stała się natychmiast przebojem we wszystkich krajach tzw. bloku wschodniego, pomimo że krytycy zarzucali jej poważne niedostatki ideologiczne.

APOKRYFY

czyli wymyślone przez Lema nieistniejące książki, opisane przez niego tak sugestywnie, że były osoby, które potem publicznie zapewniały, iż mają je u siebie na półce. Autor zaczyna pisać recenzje oraz wstępy do fikcyjnych, wymyślonych przez siebie utworów w latach siedemdziesiątych. Zostały one wydane w takich tomach, jak “Doskonała próżnia”, “Wielkość urojona”, “Biblioteka XXI wieku”, czy “Prowokacja”. Recenzje są kunsztownymi, skondensowanymi formami literackimi, które stanowią błyskotliwą syntezę fabuły, świata wyobrażonego oraz warstwy problemowej omawianego dzieła.

AWRUK

czyli pełen animuszu, soczysty okrzyk bojowy rodu Selektrytów z “Bajek robotów”, którego jednak w żadnym wypadku nie powinno czytać się dzieciom od tyłu. Lem uwielbiał tego rodzaju szarady literackie: mimo, że akurat ta jest niezbyt wyrafinowana, rozszyfrowało ją niewielu tłumaczy. Najbardziej wyłożył się na Awruku tłumacz węgierski: chociaż w tym języku istnieje dokładnie to samo przekleństwo, użył w zamian nic nieznaczącego słowa. Takich bolesnych upadków tłumacze książek Lema zanotowali sporo, na przykład próbując tłumaczyć “brać tusz” (w znaczeniu “brać prysznic”), jako polewanie się atramentem.

A JAK TO BYŁO Z DATĄ URODZENIA

stanislaw lem z misiemoficjalnie Lem urodził się 12 września 1921 roku, jednak nieoficjalnie wiadomo, że w rzeczywistości stało się to dzień później, czyli 13 (przynajmniej byl to wtorek, a nie piątek). Rodzice, żeby nie ściągnąć na dziecka jakiegoś fatum, zmienili mu datę urodzenia. Pozornie wydaje się, że to niewiele pomogło: Stanisława Lema dotknęła II Wojna Światowa, okupacja, holocaust, po wojnie wypędzono go ze Lwowa, a życie od nowa zaczął mu urządzać Stalin i demokracja ludowa. Z drugiej strony wszystko to przeżył i pozostał jednym z największych pisarzy i myślicieli XX wieku.

Kup wydanie “Niezwyciężonego” w serii Wydawnictwa Literackiego z okładkami, zaprojektowanymi przez Przemka Dębowskiego