ul. Narvik 66, 30-437 Kraków, Polska
ojciec lacymon
Pora opisać brzydkie moje skłonności. Rujnowałem wszystkie zabawki. Najhaniebniejszym może z moich wyczynów był akt zniszczenia prześlicznej małej pozytywki, lśniącego drewnianego pudełka, w którym pod szybką obracały się złote kółeczka zębate, potrącając złoty wałek mosiężny z kolcami tak, że powstawały z tego kryształowe melodyjki. […] Nie był to, niestety, czyn izolowany. Miałem młynarza maleńkiego, który po nakręceniu wnosił worek z mąką na szczyt drabiny, do spichrza, schodził po następny, znów go wnosił i tak to trwało w nieskończoność, bo wrzucone do środka worki zjeżdżały tymczasem na sam dół drabiny. Miałem nurka w skafandrze w słoju zamkniętym gumową membraną, który przy jej naciskaniu opuszczał się coraz głębiej w wodzie. Miałem ptaszki dziobiące, karuzele, co się kręciły, auta wyścigowe, lalki fikające kozły, a wszystko to bez litości patroszyłem, wywlekając spod lśniących farb kółka i sprężyny. Lampę magiczną firmy Pathé z francuskim emaliowanym kogutem musiałem obrabiać ciężkim młotkiem, a grube soczewki obiektywu długo opierały się jego ciosom. Mieszkał we mnie jakiś bezmyślny, wstrętny demon zniszczenia; nie wiem, skąd się wziął, tak samo, jak nie wiem, co się z nim później stało.

WYSOKI ZAMEK

Lalka

c

zyli okrutne zabawy małego Lema. Jak przyznaje autor “Wysokiego Zamku”, mroczne skłonności destrukcyjne w połączeniu z niepohamowaną ciekawości poznawczą, powodowały zniszczenie wszystkich jego zabawek. Jako jedyna uchroniła się przed zagładą ukochana lalka płci męskiej, imieniem Wicuś, szmaciany rudawy blondynek. Wypchana trocinami pacynka cieszyła się specjalnymi względami Lema, który nawet szył dla niej garderobę.  Raz, “w przystępie nieokiełznanej żądzy”, Staszek trochę go uszkodził, ale zaraz potem przyszył mu oderwaną kończynę. “Rozmawiałem z nim sporo, ale o tym nigdyśmy nie mówili”.

Zostaw komentarz